#1
Dziś dowiedziałam się, jak lata jaskółka, że otwiera i zamyka skrzydła, jakby chciała kogoś objąć i robi to tak bardzo inaczej od wszystkich ptaków, które znam. Dziś moje dzieci spędziły wyjątkowo dzień na kanapie i zmieniały się tylko talerze przed nimi i chusteczki, którymi na zmianę wycierałam kapiące nosy. Moje serce wykonało przepisową liczbę uderzeń a oddech wznosił się i opadał, opadał i wznosił i częściej mnie w nim nie było niż byłam. Zabawne, że potrzebujemy wielkich wydarzeń, zwrotów akcji by docenić zwyczajne dni. Poranna, jesienna mgła. Powietrze, które już pachnie zimnem. Pasta z bakłażana. Mięsiste, pomidorowe lato zamknięte w słoiku. Kawa w łóżku. Kwiaty w domu. Bezsenna noc i myśli, które układają się pod palcami w słowa na monitorze. Kaszel, tylko kaszel, który dobiega z pokoju obok. I że można wstać i otulić małego człowieka kołdrą, a później zaparzyć sobie herbatę z miodem na bolące gardło. Wypić, otulić się kołdrą i mieć nadzieję, że zdarzy się jutro.